Fabuła

Obudziłam się w pokoju. W pierwszej chwili wydawał mi się znajomy, te same meble jak w moim, obrazy namalowane przez matkę. Jednak nigdzie nie było lustra, ani tego wiszącego na ścianie, ani tego, które zawsze stało na drewnianej toaletce. Zdziwił mnie lekko ten fakt, jednak nie przejęłam się tym za bardzo i jak co dzień rano założyłam swoje bambosze wychodząc z pokoju. Jednak, gdy tylko zatrzasnęłam za sobą drzwi i wyszłam z pomieszczenia stanęłam jak wryta rozglądając się po nieznanym mi korytarzu. Spojrzałam na ściany wykładana czerwoną, bogato zdobiona tapetą oraz podłogę lśniąca od czystości. To nie był mój dom. Korytarz był wąski i ciemny, mimo wielkich żyrandoli zwisających z kremowego sufitu, ozdobionego licznymi witrażami przedstawiającymi jakiś sceny, bardzo zbliżone do tych z biblii. Ruszyłam przed siebie, nie zwracając uwagi na podążające tuż za mną cienie oraz przenikliwe spojrzenia postaci z wiszących portretów. Na końcu znajdował się duży, okrągły salo, po środku, którego stała czarna kanapa, otoczona tłumem ludzi. Pod ścianą stały regały sięgające po sam sufit, obłożone starymi książkami, licznymi przedmiotami w najdziwniejszych kształtach oraz lampkach, rozpraszających panujący w pokoju mrok. Na sofie siedziała kobieta w czarnym płaszczu z kapturem na głowie oraz medalionem na szyi. Była inna niż pozostali, bardziej dostojna i zapewne lepiej poinformowana. Na jej bladej twarzy gościł lekko kpiący uśmieszek. Nie wyglądała na zbyt przyjaźnie nastawioną. Podeszłam do mnie i uśmiechnęła się cynicznie.
- Jestem Fara, a Twierdza Snów będzie teraz twoim domem – powiedział, a jej głos niósł się echem po całym pomieszczeniu, docierając nawet do najmroczniejszych zakamarków sali– Trafiłaś tu z karę. Ostatnio byłaś strasznie niegrzeczną dziewczynką. Czas na pokutę. Zostaniesz tu puki nie odbędziesz całego swojego wyroku.
- Ale dlaczego? – Spytałam zdziwiona przecierając lekko załzawione oczy- Przecież nic nie zrobiłam.
- Bóg myśli inaczej. Wyznaczył ci karę a twoim obowiązkiem jest ją przyjąć. Twierdza jest miejscem, gdzie za życia trzeba odpokutować za grzechy lub schronić się za zbrodnie. Zależy, kto cię przysyła. Bóg czy diabeł. Nie będzie ci tu brakować niczego. Biblioteka, kuchnia, ogród, wszystko! Jednak nigdy stąd nie wyjdziesz. Strażnicy są na każdym kroku i nikt jeszcze nie uciekł z tego miejsca. Jednak wracając do twojego pytania. Jesteś tu, bo kradłaś, oszukiwałaś i byłaś dwulicowa. Rozgość się, a ja mam kolejnego ukaranego do uśpienia. Ale nie martw się, gdy tylko zawołasz moje imię, to ja się zjawię.

Twierdza to miejsce gdzie trafiają wszystkie dusze, które mają coś na sumieniu. Nie koniecznie są to dilerzy, gwałciciele czy mordercy. Można tu znaleźć także lekarzy, którym umarł pacjent czy strażaków, którym nie udało się kogoś uratować. Tutaj można być się kim dusza zapragnie, jednak za wszelakie wykroczenia są kary. Istnieje tutaj także pewien rodzaj hierarchii, więc jeśli jesteś nędznym robalem to nie wchodź pod stopy łowców, bo srogo za to zapłacisz. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz